Polowanie na GejoTubisie

Jałowością i bezsensem różnych poczynań miłościwie nam rządzących jestem zniesmaczony od dawna, ale wczorajszo-dzisiejsza "afera Teletubisiowa" to wyjątkowe zjawisko nawet w IV RP. Oto jakiś nadgorliwy tropiciel homoseksualizmu odgrzebuje pseudosensację sprzed OŚMIU lat: Teletubisie to gejowska kryptoreklama, gdyż Tinky Winky nosi czerwoną, damską torebkę. Nikomu jakoś nie przyszło do głowy, że z damskimi torebkami paradują raczej transwestyci, ewentualnie inni metroseksualni. Nikt nie zadał sobie trudu przeanalizowania różnych teletubisiowych mediów, bo wówczas znalazłyby się i inne dowody - chociażby przebieranie się Tinky Winky w baletową spódniczkę. Wszak chodzi tylko o robienie szumu, więc po co brać się do tego metodycznie?

Ano choćby po to, by zrozumieć, że Teletubisie to produkcja z założenia wielokulturowa i ucząca tolerancji. Każdy Tubiś reprezentuje inną grupę etniczą (spośród tych najczęściej spotykanych w Wielkiej Brytanii), w każdym odcinku pojawiają się filmy z różnych krajów, przedstawiające zabawy i obyczaje. Teletubisie co chwila podkreślają, że bardzo się kochają. Kochają także Tinky Winky mimo jego ewidentnych zaburzeń tożsamości płciowej. Ostatecznie takie dzieci co jakiś czas się rodzą i dlaczego miałyby być piętnowane?

To jednak oczywiście nie dociera do PiS i spółki, która zamiast zająć się porządnie pracą (podatki, służba zdrowia, finansowanie nauki), woli robić żałosny medialny show. Teletubisie są o trzy klasy wyżej.